Rzeczywistość współczesna jawi się jako krucha i niepewna. Księgarnie przepełniają pozycje bijące na alarm o kruszeniu się dotychczasowego porządku i upadku demokracji. Na ulice powracają protesty, a świadomość potężnej siły efektów rozwoju technologicznego zaczyna budzić powszechny niepokój. Do tego dochodzi strach przed zmianami klimatu, które według znaczącej ilości naukowców mają w ciągu nadchodzących dekad wywrzeć nieodwracalne i destruktywne skutki dla ludzkości.

fot. Katarzyna Kopeć

Celem tego tekstu nie jest dogłębne prześledzenie przyczyn i skutków globalnego ocieplenia, przedstawienie listy postulatów, do których państwa i instytucje powinny się w jego obliczu zastosować, ani powiedzenie co jako chrześcijanie powinniśmy myśleć o Grecie Thunberg. Chodzi tu raczej o rzucenie szerszego spojrzenia na otaczający świat, zmagający się z problemem zmian w klimacie i ich konsekwencji, a przez to zrozumienie czasu i pory, w której przyszło nam żyć, i ludzi, do których zostaliśmy posłani z Ewangelią. Niezależnie od tego co myślimy na temat zmian klimatu, musimy być w stanie biblijnie zaadresować obawy ludzi, w których perspektywa nieuchronności takich zmian budzi niepokój, a potrafi nawet prowadzić do myśli depresyjnych. Tak zwana depresja klimatyczna jest coraz powszechniejszym zjawiskiem, wywołanym strachem przed niepewną przyszłością, nieodwracalnością zmian i przekonaniem o bezczynności rządów i instytucji. Dla wielu życie staje oczekiwaniem na katastrofę.

Jak zostało to już wspomniane wcześniej (Światopogląd – kontrowersja czy codzienność), chrześcijański światopogląd jest uznaniem tej interpretacji rzeczywistości, którą zawarł w swoim spisanym objawieniu sam Stwórca. Pierwszorzędnym zadaniem chrześcijanina jest poznawanie tej interpretacji i wierne głoszenie przesłania Ewangelii zgubionemu światu, nie przekonywanie kogokolwiek do przyjęcia postulatów danej ideologii. Zasada ta jest warta zastosowania także i w rozmowach dotyczących zmian klimatu. Ten tekst jest jednym z kilku, w których spróbujemy spojrzeć szerzej na współczesną klimatyczną debatę. Dzisiaj spróbuję nieco zarysować kontekst i odpowiedzieć na pytanie: jak radzić sobie z perspektywą niepewnej przyszłości?

1. W obliczu niepewnej przyszłości możemy być pewni Bożego suwerennego panowania nad światem

Dyskusje na temat kryzysu klimatycznego skłaniają nas do refleksji nad istotą i pochodzeniem świata w którym żyjemy. Czy ziemia jest po prostu produktem bezosobowych procesów albo dziełem kosmicznego przypadku? Skąd wzięły się na świecie śmierć i cierpienie?

Biblia mówi nam, że Boża “niewidzialna istota, to jest wieczna moc i Boskość, od stworzenia świata przemawia w Jego dziełach, wyraźnych przecież i widocznych” (Rzymian 1:20). Bóg jest więc Stwórcą wszechświata, który jednak nie znajduje się obecnie w swoim pierwotnym, doskonałym stanie. Świat odczuwa konsekwencje upadku człowieka. Żyjemy w rzeczywistości niszczejącej i skończonej, skażonej w swojej esencji. Skutki grzechu Adama i Ewy zaznaczyły swoją obecność w całym stworzeniu. “Przeklęta niech będzie ziemia z twojego powodu”, czytamy w Księdze Rodzaju 3:17. Na świat wkroczyło cierpienie, ból i śmierć. W Rzymian 8:20 czytamy, że w wyniku upadku stworzenie “zostało poddane marności — nie z własnej woli, lecz z woli Tego, który je poddał — w nadziei, że i samo stworzenie zostanie wyzwolone z niewoli skażenia i wprowadzone w chwalebną wolność dzieci Boga“. Obecność w naszym świecie śmierci, bólu i katastrof naturalnych jest więc bezpośrednią konsekwencją upadku.

Nie oznacza to jednak, że wraz z upadkiem świat wymknął się Bogu spod kontroli. Wręcz przeciwnie – Bóg wciąż panuje nad światem i historią.

Podtrzymuje wszystko słowem swej mocy” (Hebrajczyków 1:3). Ma także pełną kontrolę nad zjawiskami atmosferycznymi: “Pod tchnieniem Boga powstaje lód, ścinają się szerokie wody. Obciąża także chmury wilgocią, rozpędza obłok błyskawicą. Chmury wirują zgodnie z Jego planem, aby wykonać wszystko, co im powie – wszędzie na obliczu ziemi. Czasem Jego gromy są rózgą, czasem niosą Jego ziemi dobro, czasem docierają jako dowód Jego łaski“. (Joba 37:10-13)

Co więcej, Bóg, jako suwerenny władca ziemi w Księdze Rodzaju 8:22 dał Noemu i jego potomstwu obietnicę: „Będą zatem istniały, jak długo trwać będzie ziemia: siew i żniwo, mróz i upał, lato i zima, dzień i noc”. Miało to miejsce po zakończeniu potopu, który sam Bóg zesłał na ziemię celem osądzenia zbuntowanej przeciw niemu ludzkości.

Pokazuje to nie tylko, że Bóg ma pełną kontrolę nad wszelkimi zjawiskami atmosferycznymi, ale także, że uporządkowane życie na ziemi będzie trwać, dopóki nie dokonają się wszystkie Boże cele.

Żadne zmiany, wydarzenia ani zjawiska mające miejsce w fizycznej rzeczywistości nie mogą wymknąć się spod kontroli Stwórcy.

Warto także zauważyć, że dla współczesnych Noego potop prawdopodobnie był zjawiskiem całkowicie nieoczekiwanym. Owszem, pewnie słyszeli ostrzeżenia Noego, ale nic w normalnym biegu natury nie mogło zapowiadać nadejścia tak wielkiej katastrofy. Jak pisze autor listu do Hebrajczyków 11:7: “Noe został pouczony cudownie o tym, czego jeszcze nie można było ujrzeć“. I choć współcześni Noego nie byli wyposażeni we błogosławieństwo współczesnej technologii, to nie zmienia to faktu, że Bóg nie daje zamknąć się w ludzkich przewidywaniach. Tak, nauka dziś stoi na tak wysokim poziomie, że jest w stanie prawidłowo przewidzieć konsekwencje wielu procesów.

Pamiętajmy jednak, że realizacja Bożego planu nie jest uzależniona od środowiskowej polityki rządów światowych, alarmujących raportów naukowców czy bezczynność wielkich firm. To on jest Panem natury.

2. W obliczu niepewnej przyszłości możemy być pewni, że choć koniec nastąpi, to nastąpi w zaplanowanym przez Boga momencie

Biblia maluje przed nami obraz Boga, który celowo i świadomie stworzył wszechświat. Ziemia, życie, człowiek nie są produktem kosmicznego przypadku, ale raczej konsekwencją suwerennego dekretu samego Stwórcy. Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga po to, by oddawać Jemu chwałę.

Celem historii, od jej początku, do końca, jest manifestacja Bożej chwały. Celowy jest zarówno początek stworzenia, jego istnienie i jego nadchodzący koniec.

Rzeczywistość ziemska nie będzie trwała wiecznie. Biblia jasno mówi nam, że koniec nadejdzie, a Bóg stworzy nową ziemię i nowe niebo, doskonałe i nieskorumpowane grzechem i jego konsekwencjami (Objawienie Jana 21). Ta perspektywa nie powinna oczywiście umniejszać zadania, które zostało powierzone ludzkości – mądrego zarządzania zasobami ziemi, ale powinna umieszczać nasze przebywanie na tej ziemi w odpowiedniej perspektywie.

Nie jesteśmy zbawcami własnego świata. I tak jak powinniśmy wykazywać troskę o stworzenie, podejmując pozytywne działania na jego rzecz, to nawet przy największym sukcesie naszych wysiłków, koniec zaplanowany przez Boga będzie miał miejsce.

Do tego czasu ziemia pozostanie skażona. Wciąż obecne będą cierpienie i śmierć. Nie musimy więc dziwić się patrząc dookoła. Nie jesteśmy w stanie zagwarantować zapewnić ziemi nieśmiertelności. Decyzja o jej stworzeniu nie należała do nas, tak samo, niezależnie od ludzkiej aktywności, Bóg już w wieczności przeszłej zadecydował o momencie jej końca.

3. W obliczu niepewnej przyszłości pewne jest, że kiedyś odpowiemy przed Bogiem

Stojąc wobec niepewnej przyszłości, nie stoimy po prostu przed zbiorem bezosobowych procesów.

Jakkolwiek niepewna ziemska przyszłość, tak pewne jest ostateczne spotkanie każdego człowieka z osobowym Bogiem – albo jako Ojcem, albo jako Sędzią.

Niezależnie od tego jak niepokojący może być stan otaczającej nas natury, najważniejszym problemem człowieka jest grzech. Grzech, kiedy wszedł na świat, skorumpował, jak już zdążyliśmy wspomnieć, zarówno stworzenie, jak i ludzką naturę. Każdy rodzi się grzeszny i nikt nie jest w stanie uwolnić siebie sam z tej niewoli. Tylko Bóg może wlać życie w martwe serce, wyzwalając człowieka z grzechu i wiecznej śmierci. Tak samo tylko Bóg może uwolnić stworzenie od marności, której zostało poddane.

Często powtarzanym hasłem we współczesnej debacie klimatycznej jest odpowiedzialność człowieka za jego destruktywną i bezmyślną działalność na przestrzeni ostatnich wieków. Słyszmy, że odpowiadamy za nasze postępowanie przed przyszłymi pokoleniami, które odczują konsekwencje naszego postępowania, albo przed samą naturą, której cierpienie wywołane jest naszym postępowaniem.

Musimy jednak pamiętać, że ostateczna odpowiedzialność człowieka jest odpowiedzialnością stworzenia przed Stwórcą.

Albo uznajemy Stwórcę, za to kim jest, okazujemy mu wdzięczność i oddajemy należytą cześć, albo żyjąc w buncie wobec niego czcimy substytuty. Istnieje ryzyko, że zamiast oddać cześć Stwórcy, oddamy cześć Jego stworzeniu (Rzymian 1:25) – sobie samym, innym ludziom, a nawet samej naturze. Podczas gdy powinniśmy radować się pięknem ziemi, na której Bóg nas umieścił, ponieważ jest ona jego darem, to nie możemy oddzielić natury od jej Architekta. Nie możemy uznać jej za niezależnej od Niego.

Człowiek za każde swoje działanie odpowiada moralnie przed Bogiem, Stwórcą i Prawodawcą. Nie możemy wartościować naszych czynów wyłącznie tym, jakie będą ich konsekwencje dla przyszłych pokoleń czy otaczającego środowiska. Naszym standardem powinien być Boży standard. Mimo że nasze złe postępowanie może wpływać na nasze rodziny, przyjaciół, środowisko, a nawet przyszłe pokolenia, to nie odpowiadamy za nie tylko dlatego, że wpłynęło na innych, ale dlatego że wynikało z buntu przeciwko Bożemu prawu.

Bożym standardem jest świętość i właśnie dlatego, że grzeszny człowiek sam nie byłby nigdy w stanie sprostać temu standardowi, Chrystus przyszedł na ziemię. Jego zastępcza śmierć na krzyżu, jako w pełni człowieka i w pełni Boga, otworzyła drzwi do tego, by grzeszny człowiek mógł być usprawiedliwiony przed świętym Stwórcą. Dzięki dziełu Chrystusa, grzesznik, zdając sobie sprawę, że sam z siebie nie jest w stanie sprostać Bożym standardom, może przyjść z wiarą i skruchą do Boga, z prośbą o przebaczenie, wiedząc, że On nigdy nie odrzuca tych, którzy do niego przychodzą.

Mimo więc, że przyszłość jest niepewna, a rzeczywistość fizyczna przeminie, człowiek jest istotą wieczną, która pewnego dnia stanie przed Bogiem. Życie na ziemi jest okresem przejściowym. Bóg obiecał, że nowa ziemia i nowe niebo, które stworzy dla swoich dzieci, będą doskonałe. Choć w obliczu wyzwań współczesnego świata może wydawać się, że nic innego poza nimi się nie liczy, to jednak patrzmy dalej i zastanówmy się, gdzie stoimy.

W wielkim skrócie

Myśląc więc o kryzysie klimatycznym, możemy być po pierwsze pewni Bożego suwerennego panowania, spod którego nie wymykają się ani procesy natury ani działalność człowieka. Możemy wiedzieć, że katastrofy naturalne oraz cierpienie i śmierć jakie wywołują, są częścią rzeczywistości poupadkowej, skażonej grzechem. Jednak jakkolwiek przerażające mogłyby być problemy rzeczywistości wokół nas, jakkolwiek tragiczne, to możemy wiedzieć, że ziemia, stworzona przez Boga, nie jest przypadkiem w pustym i bezosobowym świecie.

Możemy wiedzieć, że Bóg jako Stwórca obiecał, że koniec świata będzie miał miejsce, i że stworzy nową ziemię i nowe niebo. Nie zdołamy więc uczynić naszej ziemi nieśmiertelną, ani zapewnić wieczności ludzkiej cywilizacji. Podczas gdy możemy, a nawet powinniśmy podejmować pozytywne wysiłki na rzecz stworzenia i udzielać pomoc cierpiącym, to nie będziemy w stanie w pełni wyeliminować ani śmierci, ani cierpienia. To może być tylko dzieło Boże.

Ostatecznie, niezależnie od tego, co myślimy o przyszłości, pewnym jest, że każdy z nas pewnego dnia stanie przed Bogiem i odpowie za swoje postępowanie i to, czy oddał Bogu należytą cześć, ujrzawszy Jego chwałę w stworzeniu (Rzymian 1:21).

Nie powinniśmy oceniać naszego postępowania tylko przez pryzmat konsekwencji, jakie ze sobą niesie, ale tego, czy jako stworzone istoty podporządkowujemy się i oddajemy chwałę Stwórcy.

Dla człowieka przyszłość sama w sobie zawsze będzie w jakimś stopniu niepewna. Jednak nie dla wszechwiedzącego Stwórcy, który suwerennie realizuje swój dziejowy plan dla świata. Wobec niepewnej przyszłości dzieci Boże mogą odnaleźć oparcie w Tym, który sam trzyma ją w swoich rękach. O nim napisane jest w Psalmie 46:2-4 i 9-12:

“Bóg naszym schronieniem, źródłem naszej siły, zawsze dostępną pomocą w trudnościach. Dlatego niestraszne nam trzęsienia ziemi ani ruchy góry na dnie potężnych mórz. Niech sobie szumią, niech pienią się ich wody – góry przecież drżą, gdy On okaże moc (…). Podejdźcie i przyjrzyjcie się działaniu PANA! Jak potężne cuda czyni On na ziemi! Kładzie kres wojnom aż po krańce ziemi! Łamie łuki i kruszy włócznie, tarcze pali w ogniu. Wyciszcie się! Poznajcie, że Ja jestem Bogiem, wielkim wśród narodów, wywyższonym na ziemi! PAN Zastępów jest z nami, Bóg Jakuba – oto nasza twierdza.”

[to be continued]